Kontakty międzynarodowe

Kontakty międzynarodowe

Jubileuszowa wymiana młodzieży

W dniach 06.06.2017 – 14.06.2017 gościliśmy w naszej szkole uczniów i nauczycieli niemieckiej szkoły Hebbelschule w Kilonii. Tegoroczna wymiana uczniów ma szczególny charakter, bowiem w tym roku szkolnym obchodzimy jubileusz 20–lecia wymiany między PLO nr V w Opolu i Hebbelschule Kiel.

   flaga Polski   flaga Niemiec

Vom 06.06.2017 bis zum 14.06.2017 sind in unserer Schule die Schüler und Lehrer aus der Hebbelschule in Kiel zu Gast. In diesem Jahr feiern wir 20 – jähriges Jubiläum des Austausches zwischen PLO nr V und Hebbelschule in Kiel.

Artystą się bywa... - uczniowie V LO i ich francuscy partnerzy w Instytucie Sztuki UO

Zrobić coś ciekawego, coś, czego nie robi się na co dzień, po czym zostanie trwały ślad – ta myśl wędrowała mi po głowie, kiedy myślałam nad programem zajęć podczas listopadowego tygodnia, w którym do naszej szkoły mieli przyjechać uczniowie z Francji. Zajęcia integracyjne, zwiedzanie Opola, debaty w grupach, prezentacje – wszystko w porządku, ale to ciągle nie pozostawi w rękach czegoś rzeczywistego, co nawet po latach będzie przypominać o tym spotkaniu i, prawdopodobnie, wywoływać uśmiech na twarzy. Wtedy przyszła myśl o naszym opolskim Instytucie Sztuki Uniwersytetu Opolskiego, z którym nasza szkoła współpracowała już przy programie Comenius. No właśnie! Parę rozmów z panem Michałem Krawcem z pracowni sitodruku, wizyta w Instytucie, czyli klasyczne rozpoznanie terenu – i już wiedziałam, że to może być strzał w dziesiątkę.

   f p2

Może być, ale nie musi. Jak niby mam w tak krótkim czasie (2 godziny lekcyjne) wytłumaczyć mieszanej grupie uczniów, co właściwie będziemy robić? Mamy zaprojektować wzór na koszulce, a następnie własnoręcznie ją wykonać techniką sitodruku. Brzmi dobrze, ale niestety, program szkolny nie przewiduje czasu na twórczość artystyczną. Młodzieży nie starcza czasu na próbowanie własnych sił w takich dziedzinach, nie wiedzą więc, jak się za to zabrać. Rysunek na koszulce wydaje się być prosty, ale zaraz okazuje się, że nie do końca. Przecież trzeba wpierw – w całe 8 osób!- poopowiadać sobie o różnych symbolach Polski i Francji, z dziedziny architektury, sztuki, muzyki, o charakterystycznych potrawach czy napojach. Potem trzeba zdecydować, co z tego jest dla grupy najciekawsze, najbardziej charakterystyczne, i dopiero wtedy zaczyna się tworzenie: wymyślić i zrobić rysunek. Przy okazji ćwiczy się angielski. Patrzę, jak nieudane rysunki spadają na podłogę. Nie uda się, myślę. Niektórzy uczniowie mówią, że nie umieją rysować, że to nie dla nich, że co my właściwie robimy, projekty wychodzą dosyć średnie… Krążę między grupami, próbuję pomagać, w końcu rozdaję kartki, an których ma powstać ostateczna wersja. W środę idę do Instytutu z pierwszą grupą.

Budynek jest z czerwonej cegły, ładnie odnowiony, w środku pachnie farbami i czymś jeszcze. Już na korytarzu stoją rzeźby wykonane z różnych materiałów. Pochylona postać siedząca na krześle. Stół wchodzący na ścianę pod dziwnym kątem. Kolorowy koń, jak ze snu. Uczniowie liceum na codziennie stykają się ze sztuką współczesną, dlatego chętnie biorą udział w zwiedzaniu Instytutu. Oprowadzani przez wykładowców, oglądamy pracownie rzeźby, malarstwa, rysunku, fotografii, multimediów…wszędzie panuje cisza i skupienie, studenci pracują nad swoimi pracami, na każdej ścianie widać coś ciekawego. Pan Michał Krawiec zaprasza do swojej pracowni, rozdaje uczniom fartuchy. Zaczyna tłumaczyć, na czym polega technika sitodruku. Patrzę na nich: słuchają, oglądają. Może jednak się uda, myślę. Niektórzy pierwszy raz mają do czynienia z tworzeniem czegokolwiek. W końcu zaczynamy odbijać wzór. Każdy uczeń sam, próbują, widzę, że to ich cieszy, sami teraz widzą, że te wszystkie dyskusje przy projektowaniu miały sens, a teraz wszystko to nabiera realnego kształtu. Myślę, że w głowach rodzą się właśnie kolejne pomysły, że teraz zrobiliby to już lepiej; myślę też, że niektórzy uwierzyli we własne siły także w tej, nowej dziedzinie. Wracamy do szkoły z koszulkami, namacalnym dowodem naszej pracy.

   f p11   f p12

   f p14

W kolejne dni odbywają się warsztaty z udziałem kolejnych grup, podziwiam coraz bardziej ciekawe projekty, coraz odważniejszy dobór kolorów, ostatniego dnia, wracając z warsztatów czuję, że i mojej głowie powstają nowe pomysły, zainspirowane oderwaniem się od codzienności i spróbowaniem swoich sił w czymś zupełnie nowym. A kiedy na zakończenie tego tygodni wszyscy ubieramy nasze własnoręcznie wyprodukowane koszulki, ponad 60 sztuk, różne, lecz związane taką samą ideą, wiem, że ślad pozostanie – w formie pamiątki, ale też inspiracji na przyszłość.

f p4   f p6

 f p9   f p1

   f p10

Tekst: Elżbieta Olak-Posacka

Zdjęcia:Anne Bazard, Elżbieta Olak-Posacka

Pierwsze podsumowanie wymiany polsko-francuskiej 2016

wpf1

V Liceum Ogólnokształcące już od wielu lat prowadzi wymianę młodzieży z liceum w Troyes (Francja). Uczniowie obu szkół co roku mają więc okazję do spędzenia tygodnia w innym kraju, poznania jego kultury, pogłębienia znajomości języka obcego oraz oczywiście do nawiązania wyjątkowych przyjaźni.

   wpf2  wpf4
     „W tym roku Francuzi przyjechali do nas 13 listopada – wspomina Sandra Rzeczycka. Chociaż tak naprawdę widzieliśmy się pierwszy raz, mieliśmy wrażenie, że znamy się bardzo dobrze, ponieważ utrzymywaliśmy ze sobą kontakt przez media społecznościowe. Skype, Facebook oraz wiele innych komunikatorów umożliwiły nam codziennie rozmowy oraz poznanie naszych korespondentów, zatem także szczegółowe zaplanowanie ich pobytu u nas. Zajęcia podczas wymiany miały odbywać się w grupach, więc na specjalnie do tego założonych konferencjach i czatach grupowych uzgadnialiśmy szczegóły pracy. Same zajęcia miały na celu zapoznanie nas z francuską kulturą, architekturą i obyczajami, my natomiast dzieliliśmy się z Francuzami podobną wiedzą na temat Polski.
     Od początku ciekawiło mnie, dlaczego Francuzi chcieli nas odwiedzić. Miałam świetną okazję, aby spytać o to swoją przyjaciółkę Nanou Cherouat – mówi Sandra. Dla niej ważnym atutem wymiany było poznanie polskiej kultury, ale również spędzenie dnia w naszym centrum handlowym. Podczas wykładów ciekawiły ją nasze narodowe potrawy i postaci historyczne oraz - jak inni Francuzi - chciała zwiedzić obóz Auschwitz-Birkenau. Dla Louisa Baesa wymiana miała szczególne znaczenie, ponieważ jego mama jest z pochodzenia Polką. Louis bardzo cieszył się z czasu spędzonego w swoich niemal rodzinnych stronach, całkiem dobrze szła mu też rozmowa z nami po polsku. O wielu rzeczach związanych z naszym krajem wiedział już wcześniej - nie zaskoczyły go ani pierogi, ani bigos”.

A co do prowadzenia wymiany z opolską „Piątką” skłoniło francuskiego nauczyciela Christopha Maire, który przyjechał z młodzieżą do Opola po raz kolejny? – zapytała Elżbieta Olak-Posacka, główna jej organizatorka ze strony polskiej. Jako prowadzący klasę europejską w Lycee Chrestien de Troyes, jest przekonany, że takie spotkania to poszerzanie uczniom horyzontów, uczenie tego, by patrzeć dalej, a porównywanie kultur, religii, niedalekiej historii i codziennego życia naprawdę przyczynia się do budowania wspólnej Europy. Christopha bardzo cieszą osobiste spotkania oraz tworzenie się i wzmacnianie więzi między Francuzami a Polakami, tak uczniami, jak i nauczycielami.
     „Wymiana była jeszcze lepsza, niż ją sobie wyobrażaliśmy, a bariera językowa właściwie nie istniała. Francuzi okazali się przesympatycznymi ludźmi i świetnymi przyjaciółmi. Spędziliśmy niesamowity tydzień i z wielkim smutkiem żegnaliśmy mieszkańców Szampanii. Teraz z niecierpliwością czekamy na to, by w marcu odwiedzić ich kraj” - podsumowuje Sandra.

Wymiana Opole – Troyes 2015

W dniach 19 – 25.09 br. uczniowie naszej szkoły, wraz z mgr Elżbietą Olak–Posacką, Anną Trojan oraz Leną Jabłkowską-Szczepańską, wzięli udział w wymianie polsko – francuskiej, z młodzieżą z Liceum Chréstien w Troyes. Jej głównym celem była praktyczna nauka języka, poznanie naszych rówieśników, ich zwyczajów oraz lepsze poznanie historii naszych państw.

Polscy uczniowie wraz z francuskimi kolegami, u których gościli, przygotowywali prezentacje na jeden z czterech określonych tematów dotyczących sztuki. Dzięki pracy w grupach mogli wymieniać się wiedzą na temat kultury obu państw, a także poznawać nowych artystów i twórców. Na zakończenie wymiany odbyło się przedstawienie prezentacji, a każda grupa mogła zaprezentować, czego dowiedziała się w trakcie prac.

Wymianę z Troyes można uznać za niezwykle udaną. Dzięki niej przełamaliśmy stereotypy, poznaliśmy nowe tradycje, nauczyliśmy się swobodniej rozmawiać po angielsku (bądź francusku), a także zawarliśmy przyjaźnie, które (miejmy nadzieję) będą trwały długo.

Wszystkim, którzy wzięli udział w wymianie, oraz tym, którzy pomogli ją zorganizować, szczególnie nauczycielom, bardzo serdecznie dziękujemy!

"Odległość - miara weryfikująca największe przyjaźnie"


      Takiej próbie właśnie zostaliśmy poddani. My, uczniowie z VLO, którzy swoje bratnie dusze poznali dzięki wymianie z Francją. Dla kilkunastu osób z naszej szkoły nie liczyła się bariera językowa, strach przed tym co nowe czy jakiekolwiek wątpliwości związane z pobytem u osób, których praktycznie nie znamy. Wyjechaliśmy do Troyes na tydzień, by móc poznać inną kulturę, tradycje, smaki, a przede wszystkim spędzić czas z naszymi francuskimi rówieśnikami.

     Było to niesamowite przeżycie. Francuzi okazali się miłymi, gościnnymi i ciekawymi ludźmi. Nie nudziliśmy się ani chwili. Wycieczka do wesołego miasteczka, zwiedzanie muzeum to tylko nieliczne z atrakcji jakie nam zapewnili, we Francji nawet zajęcia w szkole, na których wykonywaliśmy razem różne artystyczne projekty, były niezwykłe. Fotografie, filmy i rzeźby ukazywały, jakie talenty kryje w sobie każdy z nas. Wszystko to miało na celu, by weliminować niezgodne z prawdą stereotypy, które są przypisane naszym krajom.   

     Oczywiście nie mogło zabraknąć głównej atrakcji naszego pobytu, jaką był wyjazd do Paryża. Miasto miłości zachwycało swą architekturą i krętymi uliczkami. Mogliśmy podziwiać bazylikę Sacre-Coeur, Luwr, katedrę Notre-Dame oraz najbardziej rozpoznawalny symbol tego miasta, wieżę Eiffla. Wszystko zachwycało swym urokiem.

     Obok wielu wspomnień, jakie już na zawsze pozostaną z nami, najbardziej cennym jest to, że kilka tysięcy kilometrów stąd, w stolicy Szampanii, mamy swoich przyjaciół. Osoby te sprawiły, że nasz wyjazd był wyjątkowy i niezapomniany. Poświęcały nam całe dnie byśmy mogli dobrze wspominać ten czas. Udało się, rozstawaliśmy się z nimi ze łzami w oczach, jednak zamiast mówić "żegnaj", mówiliśmy "widzimy się wkrótce", co jest największym dowodem na to, że ta wycieczka to nie tylko fajne przeżycie, to przyjaźnie zawarte na lata. Nigdy tego nie zapomnę.

Monika Polednia

 

wym101.jpg  

wym102.jpg

wym103.jpg

wym104.jpg

WYMIANA – TROYES IX 2015

W dniach 19 – 25 września 2015 r. uczniowie LO V, wraz z nauczycielami, pojechali do Francji w ramach drugiej części wymiany Opole – Troyes. Po kilkunastogodzinnej podróży dojechali do stolicy Szampanii, gdzie odebrali ich koleżanki i koledzy z Liceum Chrétien. Pierwsze dwa dni wymiany spędzili z rodzinami ich korespondentów. Niektórzy pojechali w tym czasie do Nigloland – jednego z największych francuskich parków rozrywki, inni spędzili ten czas na spacerowaniu po Troyes, zakupach, czy wykwintnych kolacjach, próbując tradycyjnych francuskich serów, ślimaków, a nawet żabich udek. Kolejne dni upłynęły na przygotowywaniu totemów, rzeźb, filmów i prezentacji o znanych Polakach i Francuzach. Polscy uczniowie uczestniczyli także w lekcjach filozofii, języka angielskiego i hiszpańskiego, a lunch jedli w szkolnej stołówce.

Pod koniec wymiany wszyscy udali się na wycieczkę do Paryża, gdzie zobaczyli najważniejsze zabytki tego pięknego miasta. Ostatniego dnia, po zaprezentowaniu efektów tygodniowej pracy, na uczniów i nauczycieli czekał słodki poczęstunek. Po nim wszyscy – obładowani plecakami, ze łzami w oczach – długo żegnali się z francuskimi przyjaciółmi.

Przygoda w Troyes dobiegła końca, jednak każdy będzie ją wspominać jako miłe i ciekawe doświadczenie. To świetna okazja do poznania innych zwyczajów, ćwiczenia znajomości języków obcych i przede wszystkim nawiązywania przyjaźni, które z pewnością przetrwają jeszcze przez długie, długie lata.

Dominika Malorny

wym105.jpg

wym106.jpg

wym107.jpg

wym108.jpg

wym109.jpg

wym110.JPG

 fra02

 

fra10

Wymiana młodzieży Polska-Francja - marzec 2015,

czyli przekraczanie granic

Granice mojego języka są granicami mojego świata                (Ludwik Wittgenstein)

Najpierw wszyscy się trochę boją. Właściwie w ogóle przecież nie znamy tego, kto ma do nas przyjechać. Nie jest łatwo wziąć pod swój dach osobę z innego kraju, często z innego kręgu kulturowego, prawie nieznaną. Co, jeśli rozmowa nie będzie się kleić? Co, jeśli nasze jedzenie nie będzie smakowało? Co, jeśli nie będzie właściwie wiadomo, co z tym kimś robić? No i – przede wszystkim – a jeśli bariera językowa okaże się zbyt wielka?

Potem – powoli – lista chętnych do wzięcia udziału w wymianie jednak się zapełnia. Zaczyna się uzupełnianie adresów, telefonów, maili; zaczynam odpowiadać na dziesiątki pytań, a jak to będzie, a kiedy, a co będziemy robić, a jacy oni są… Wymieniam maile z Christophem, nauczycielem historii z Francji i duszą tego przedsięwzięcia; rozmawiamy na Skype. Ciągle jest pełno spraw do omówienia i ustalenia: godziny przyjazdu, podział na rodziny, szczegółowy plan każdego dnia; ale przede wszystkim – główny temat naszej wymiany. Wybieramy lata 80-te – czyli czas, który dla naszych uczniów jest już historią. Niedawną, bo przecież my sami pamiętamy dorastanie w tych latach, bycie świadkami tamtego przełomu w historii Europy z dwóch stron Żelaznej Kurtyny. Koniec lat 80-tych – upadek Muru Berlińskiego to początek przemian w Europie. Chcemy, żeby uczniowie porównali życie w Polsce i we Francji w tamtych czasach, poszukali informacji, nawet przeprowadzili wywiady z rodzicami, czy nauczycielami; żeby dowiedzieli się czegoś ciekawego, żeby zrozumieli.

W końcu – przyjeżdżają. Z opóźnieniem z powodu awarii autobusu. Nasi uczniowie witają ich na dworcu, wszyscy są zmęczeni, jedni przedłużoną podróżą, inni czekaniem. My – nauczyciele – też. Jem z Christophem obiad w środku nocy, zastanawiamy się, jak uczniowie sobie poradzą, rozmawiamy przeplatając angielski z francuskim, coraz łatwiej, coraz naturalniej; otwierają się granice.

A potem dni lecą jeden za drugim, bez wytchnienia. Uczniowie spotykają się w szkole i pracują w grupach, z początkowego zamieszania i onieśmielenia wyłaniam pierwsze uśmiechy, pierwszych znajomych, być może w przyszłości przyjaciół. Są zajęcia integracyjne, szkolny taniec belgijski , wycieczka do Krakowa, Wieliczki i Auschwitz; i choć cała ta podróż i siedzenie w szkole po wiele godzin są męczące – to widzę, że oni chcą!

I nagle okazuje się, że nie ma kłopotu z niezagospodarowanym popołudniem, że zajęcia jakoś same się znajdują, obcojęzyczne słowa zaczynają szybciej przychodzić do głowy, a jedyne, czego właściwie brakuje, to ilość godzin na dobę. Kiedy ostatniego dnia wszystkie grupy pokazują swoje prezentacje (poważne) oraz sceny rodzajowe związane z tematem lat 80 (wesołe), atmosfera jest już zupełnie inna niż na początku: wszyscy siedzą razem, rozmawiają, śmieją się, w przerwie ktoś gra na gitarze. Prezentacje kończymy szkolnym pokazem talentów, w którym spontanicznie biorą też udział uczniowie z Francji.

Czas mija tak szybko, że kiedy przychodzi sobota i ich powrót do domu, okazuje się, że wciąż mamy tyle spraw, o których chciałoby się pogadać, ciągle są nowe rzeczy do pokazania, omówienia, podzielenia się. Język już nie jest takim problemem. Niestety; wszystko się kiedyś kończy. Jeszcze zdjęcia, jeszcze ostatnie prezenty i już widzę łzy na policzkach… Francuzi odjeżdżają machając nam aż do zakrętu, niektórzy polskimi flagami. I – robi się jakoś pusto. Tak, jest więcej czasu, znikło też napięcie, czy się uda – bo udało się już – teraz można wspominać tamte wypełnione po brzegi dni. I, oczywiście czekać na drugi etap – naszą wizytę we Francji, która teraz jest już jakaś bliższa, znajoma, oswojona. Granice naszego świata znów przesunęły się odrobinę dalej.

Elżbieta Olak-Posacka - koordynator wymiany

 france13.jpg 

france14.jpg   

 Wymiana Opole- Troyes 2015

W minionym tygodniu, wraz z moimi koleżankami i kolegami z Liceum nr V w Opolu, miałam okazję uczestniczyć w wymianie uczniowskiej z naszymi francuskimi przyjaciółmi z Lycee Chrestien de Troyes w Troyes (Szampania).

Cała przygoda rozpoczęła się dość nietypowo, bo spotkaliśmy się o północy, po sześciogodzinnym opóźnieniu autokaru. Jednak to nawet odrobinę nie zahamowało naszego entuzjazmu. Pierwszymi gestami, którymi obdarzył mnie mój francuski korespondent, były dwa całusy, złożone na policzkach. Nie ukrywam, że nieco zdziwiło to stojącą za mną mamę, jednak większość polskich dziewczyn nie wydawała się być z tego powodu niezadowolona.

Po kilku godzinach snu zaczęliśmy wspólną zabawę od zajęć integracyjnych. Naszym gościom szczególnie do gustu przypadła tradycyjna już belgijka.

We wtorek i czwartek pracowaliśmy wspólnie nad projektem dotyczącym lat 80. w Polsce i Francji. Porównywaliśmy życie codzienne, ekonomię, wpływ mediów na środowisko, ale także muzykę, sztukę czy religię, a to wszystko w języku angielskim.

W środę mieliśmy możliwość uczestnictwa w wycieczce do Kopalni Soli w Wieliczce, Auschwitz i Krakowa. Mimo momentów głębokiej zadumy i wzruszenia, wplecionych w harmonogram, kiedy było już po wszystkim, udało nam się odzyskać dobry humor i razem śpiewaliśmy angielskie piosenki, graliśmy w tradycyjne francuskie gry i uczyliśmy się wzajemnie witać, żegnać czy liczyć w różnych językach.

Czwartkowe popołudnie spędziliśmy w Opolu, zaczynając od smacznych naleśników w Grabówce, przez grę miejską, kiedy dobrze się bawiąc, zwiedziliśmy najpiękniejsze zakątki stolicy naszego regionu, aż po paintball, który sami zorganizowaliśmy.

Choć pożegnaliśmy się dopiero w sobotę, finałowym dniem okazał się piątek. To wtedy zaprezentowaliśmy swoją wiedzę na temat lat 80. oraz przedstawiliśmy scenki tematyczne, po czym rozpoczął się konkurs talentów, w którym brali udział uczniowie naszej szkoły oraz nasi korespondenci. Poziom artystyczny był bardzo wysoki. Widzieliśmy wielu utalentowanych tancerzy, muzyków i aktorów. Wieczorem znów zawitaliśmy do szkolnej auli, by po raz ostatni spotkać się w tak licznym gronie. Śpiewaliśmy, rozmawialiśmy i graliśmy na instrumentach przez całe dwie godziny, jednak nam nadal było mało, więc zgodnie całą grupą udaliśmy się na kręgle. Piątkowa noc była dla wszystkich bardzo długa. Mój tato do dziś narzeka, że nie mógł spać, bo rozmawialiśmy do rana. Jak jednak mogliśmy spać, skoro następnego dnia mieliśmy się rozstać?

Sobota przeminęła jak z bicza trzasł. Ostatnie zakupy, rozmowy i nagle znaleźliśmy się na parkingu, obok autokaru. Wylewaliśmy łzy, a niebo płakało razem z nami.

Udało nam się spotkać nie tylko niezwykłych ludzi, ale i wspaniałych przyjaciół. Ciągle dostajemy wiadomości i maile, świadczące o więziach, które się między nami wytworzyły. Teraz nie pozostaje nam nic innego niż czekanie do września, na nasze ponowne spotkanie, tym razem we Francji. Odliczamy!

Wiktoria Halupczok, kl. 1B

 

fra01.JPG    france17

fra03.JPG  fra04.JPG

fra05.JPG  fra06.JPG

fra07.JPG  fra08.JPG

fra09.JPG  france11

 

Wymiana Opole- Troyes 2015

W nocy z poniedziałku ( 9.03) na wtorek ( 10.03), po wcześniejszej wizycie w Pradze, oraz licznych perypetiach na polskich drogach, nasi koledzy z Francji dotarli zmęczeni, choć wciąż uśmiechnięci, do Opola. Ponad 30 uczniów naszego liceum przyjęło ich do swoich domów. Pierwszy wieczór był zarezerwowany na poznanie rówieśników, jednak po długiej podróży i, wydawać by się mogło, jeszcze dłuższym oczekiwaniu, wszyscy myśleli tylko o kolacji i śnie.

Następny dzień rozpoczęliśmy o godzinie 10:25. Zanim spotkaliśmy się w auli, nasi uczniowie oprowadzili swoich gości po szkole, aby pokazać im polskie sale lekcyjne. Jak sami przyznali - we Francji szkoły wyglądają zupełnie inaczej. Gdy ciekawa nowych wrażeń młodzież zebrała się w auli, było jasne, że najbliższy tydzień będzie dla wszystkich niezapomniany- w całej sali rozbrzmiewały rozmowy. Po krótkim, choć jakże ciepłym, przywitaniu naszych gości przez p. Dyrektor Danutę Katorosz, oraz wstępie wygłoszonym przez prof. Olak- Posacką, uczniowie zabrali się do pracy w grupach. Następnie odbyła się prezentacja wszystkich osób biorących udział w wymianie. Dzięki temu poznaliśmy wszystkich uczestników, zarówno z Polski, jak i z Francji. Po prezentacjach miał miejsce krótki poczęstunek. Najedzeni, dobraliśmy się w grupy, w których pracowaliśmy nad końcowym projektem. Cały dzień podsumował film o polskiej muzyce z lat 80. XX w. Po seansie uczniowie, wraz z zagranicznymi kolegami, udali się do domów.

Środa była dla Francuzów dniem wolnym od szkoły. Nie oznacza to jednak, że nasi goście się nudzili. Od rana do wieczora zwiedzali oni dawną stolicę Polski, Kraków, słynną kopalnię w Wieliczce, oraz dawny obóz koncentracyjny- Auschwitz Birkenau. Po powrocie późnym wieczorem, nasi rówieśnicy przyznali, że Polska to piękny kraj o tragicznych rozdziałach w historii.

W czwartek uczestnicy wymiany od rana pracowali we wcześniej ustalonych grupach, tworząc barwne prezentacje na temat Polski i Francji w latach 80. XX w. Podczas prac można było przede wszystkim próbować swych sił w językach obcych, głównie angielskim, ale i francuskim. Po kilkugodzinnych przemyśleniach, z krótką przerwą na coś słodkiego, nadszedł czas na grę terenową. Uczniowie z Francji, po spróbowaniu polskich naleśników, mieli szansę na zobaczenie Opola i jego zabytków. Przede wszystkim: Kościoła „na Górce”, Katedry i Ratusza. Po zakończeniu zabawy część naszych kolegów rozeszła się do domów, a część wyruszyła na zorganizowany przez uczniów Laser Tag.

W piątkowy poranek grupy zacięcie pracowały nad prezentacjami, których przedstawienie rozpoczęło się o godzinie 10:00. Zespoły przygotowały również krótkie scenki kabaretowe, aby jak najlepiej zobrazować różnice bądź podobieństwa między naszymi państwami w drugiej połowie XX w. Po udanych pokazach odbył się zorganizowany przez Samorząd Uczniowski „Talent Show”, w którym wystąpili również nasi francuscy przyjaciele. Następnie wszyscy pojechali do domów, by o godzinie 18:00 ponownie spotkać się w auli, tym razem na uroczystej kolacji. Atmosfera była bardzo przyjemna. Nasi uczniowie, wraz z kolegami z Francji, śpiewali piosenki, śmiali się i grali.

Kiedy nadeszła sobota, nikt nie mógł uwierzyć, że zbliża się rozstanie. Do godziny 17:00 wszyscy uczniowie mieli czas wolny, który wykorzystali, aby raz jeszcze oprowadzić swoich kolegów po Opolu, podać im tradycyjne polskie dania, czy pojeździć na łyżwach. Gdy wybiła godzina zbiórki, na parkingu żegnali się wszyscy, którzy jeszcze nie tak dawno poznawali się w szkolnych murach.

Jesteśmy jednak pewni, że to pożegnanie było zapowiedzią niezwykłej przygody we wrześniu, kiedy wyjedziemy do Francji. Z pewnością miniony tydzień zapadł w pamięć wszystkich uczestników wymiany polsko- francuskiej, którzy w ten sposób, być może, rozpoczęli przyjaźń na całe lata.

Patryk Seremak, kl. 1F

 

fra11.JPG  fra12.JPG

 

fra13.JPG  fra14.JPG

 

fra15.JPG  fra16.JPG

 

fra17.JPG  

 

Autorką wszystkich zdjęć jest Julia Gąsior z kl. II F

 

Logowanie