Kontakty międzynarodowe

Kontakty międzynarodowe

Odrobina Chin w naszej szkole - 13.01.2014

Jeż w klatce, którego można kupić na targu, jajka, które zanurza się w wapnie na 100 dni, a potem zjada, tort ze słodkim kremem, ozdobiony na górze …pomidorami, węże i kłącza paproci do zjedzenia – to tylko niektóre z ciekawostek, o jakich opowiadali nam goście z Instytutu Konfucjusza w Opolu: Marta Tworek, która spędziła pół roku w Chinach, oraz wolontariuszki z Państwa Środka: Fang Fang i Zhang Si.

   ch1   ch2

W poniedziałek w południe pokazywane prezentacje, opowieści i film przeniosły nas z naszej szkoły wprost do Chin. Przez prawie dwie godziny dowiedzieliśmy się dużo o zwyczajach, tradycjach, sportach, krajobrazach, a także mieszkaniu w Chinach.

   ch3   ch4

Poza tym ten interesujący język! Z jednej strony każdy znak wygląda jak skomplikowany obraz, z drugiej podobno chińska gramatyka nie jest wcale trudna. Wolontariuszki pokazały nam, jak niektóre znaki można kojarzyć z kształtem tego, co oznaczają, np. „góra” faktycznie przypomina górę, a „rzeka” rzekę. Mogliśmy też zobaczyć, jak maluje się znaki pędzelkiem i samemu spróbować się tego nauczyć, ponieważ po wykładzie odbyły się warsztaty chińskiej kaligrafii.

   ch5                               ch6

Chętnych do zgłębiania tajemnic Chin zachęcamy do uczestnictwa w warsztatach oferowanych przez Instytut Konfucjusza w Opolu (m.in. ceremonia parzenia herbaty, kaligrafia, warsztaty gry w madżonga), a chętnych do spróbowania swych sił w nauce chińskiego na kurs, który rozpocznie się w naszej szkole w marcu.

Tekst i zdjęcia: Elżbieta Olak-Posacka

„PRZYSTANEK ŁOTWA”. Sprawozdanie z wyjazdu

W dniach od 11 do18 października 2013 roku miał miejsce projekt „Przystanek Łotwa”, organizowany przez V Liceum Ogólnokształcące w Opolu i panią prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska, Halinę Nabrdalik. Uczestniczyła w nim grupa uczennic z naszej szkoły wraz z wychowawcą panią profesor Joanną Mochniak.

   pl2   pl3

Wycieczka zaczęła się od dwudniowego pobytu na Litwie, gdzie widziałyśmy wiele interesujących miejsc, takich jak : cmentarz na Rossie, piękne Wilno oraz dowiedziałyśmy się od tamtejszych Polaków wielu ciekawych rzeczy. Każda nowopoznana osoba opowiedziała nam swoją historię. Podczas pobytu dowiedziałyśmy się, jak bardzo Polacy żyjący na Litwie są odrzucani przez rodowitych Litwinów, ale są dumni, że są Polakami i otwarcie o tym mówią. Wzmocniło to w nas poczucie patriotyzmu. Stolica Litwy zachwyciła starymi budynkami, przepiękną starówką, Ostrą Bramą oraz licznymi kościołami.

   pl4   pl6

13 października, gdy przyjechaliśmy do Daugavpils, powitała nas pani dyrektor polskiej szkoły i nasi przyjaciele, którzy odwiedzili Opole we wrześniu. Każda z nas mieszkała w innym miejscu, u innej rodziny. Codziennie rano po śniadaniu jechaliśmy do szkoły i uczęszczaliśmy na zajęcia lekcyjne, po czym jeździliśmy na wycieczki, a wieczorami spędzaliśmy czas z młodzieżą.

   pl7   pl8

Podczas pobytu na Łotwie odwiedziliśmy Dom Polski, w którym absolwentka Milena polskiego gimnazjum zorganizowała dla nas wykład na temat kariery zawodowej, osiągania celów życiowych, co nas bardzo zainteresowało.

   pl9   pl10

Poznałyśmy historię Emilii Plater i jej rodziny. Byłyśmy na cmentarzu, gdzie została pochowana rodzina Platerów. W ten sam dzień nasi koledzy zorganizowali dla nas ognisko.

   pl11   pl12

Następnego dnia wcześnie rano wyjechaliśmy razem z uczniami i gronem pedagogicznym tamtejszej szkoły do Rygi, stolicy Łotwy. Zobaczyliśmy piękną starówkę, kościół, ambasadę rosyjską i bogatą dzielnicę z eleganckimi kamienicami. Kierując się na przedmieścia stolicy, pojechaliśmy do wieży radiowo-telewizyjnej, najwyższego punktu na Łotwie, z którego można było dostrzec rozlegle rozciągającą się panoramę Rygi. Na obiad zajechaliśmy do restauracji „Lido”, gdzie było bardzo smaczne jedzenie. Na koniec wycieczki udaliśmy się do miejscowości nadmorskiej - Jurmały.

Ostatni dzień naszego pobytu w Daugavpils wykorzystaliśmy na zakupy i spędzenie czasu z przyjaciółmi. W szkole czekał na nas obiad i miłe pożegnanie z nauczycielami, uczniami i dyrekcją.

Wyjazd był ciekawy, momentami zaskakujący. Każdy dzień spędzony na Łotwie dawał nam nowe doświadczenie życiowe i nowych przyjaciół. Staramy się utrzymać kontakt i będziemy dążyć do realizacji kolejnych projektów tego typu. Wszystkie wydarzenia zostały uwiecznione na zdjęciach, a wywiady - nagrane przez panią Halinę Nabrdalik.

Tekst: Agata Jagielczuk i Alicja Jodko z kl. I D

Zdjęcia: Aleksandra Zastępa (kl. I D)

Niezwykłe spotkanie młodzieży

 

WYDARZENIE: pierwsze w opolskich szkołach goszczenie młodzieży z Izraela

POWÓD SPOTKANIA: w ramach programu: "Zachować pamięć. Historia i kultura dwóch narodów"

TERMIN: 28 września 2013 r.

MIEJSCE: Publiczne Liceum Ogólnokształcące nr V i Zespół Szkół Ekonomicznych w Opolu

 

WSPOMINAMY

"Było naprawdę pięknie..."

Jacy oni będą? Jak właściwie się z nimi przywitać? Co my będziemy razem robić? Czy będą ubrani w jakieś tradycyjne stroje? Czy będzie ich interesowało to, co przygotowaliśmy? I co oni nam właściwie będą opowiadali? Trzeba przyjść w sobotę do szkoły...i jeszcze uroczystość pod pomnikiem...składanie kwiatów, jakieś przemówienie...pewnie nudne...

Chyba wielu z nas - i uczniów, i nauczycieli tak sobie myślało przed wizytą młodzieży z Izraela. W sobotę rano wstałam wcześnie, ubrałam się ciepło - rano był chłód - i poszłam wypatrywać autobusów z gośćmi. Kiedy wreszcie przyjechali, i wsiadłam do jednego z nich, żeby wskazać im drogę na parking; i potem, kiedy wysiedli wszyscy i poszliśmy w stronę szkoły, już wiedziałam, że to będzie bardzo dobry dzień. I to świetnie, że mogłam pierwsza ich poznać, zobaczyć, że są do nas podobni, ubrani tak samo, tak samo uśmiechnięci i zainteresowani wszystkim, rozgadani i pełni entuzjazmu.

     

A potem? Potem było już tylko lepiej. Prezentacja szkoły - i zaskoczeni usłyszeliśmy, jak goście z Izraela śpiewają i klaszczą w dłonie, widać, że są bardzo związani ze swoim miastem, szkołą, ojczyzną - w zupełnie szczery i bezpretensjonalny sposób. Potem warsztaty, i kolejne zaskoczene: goście ze swobodą opowiadają o swoich obyczajach, zupełnie naturalnie są w stanie odśpiewać tradycyjną (piekną!) pieśń, stojąc na środku klasy, zupełnie poważnie, w taki przejmujący sposób, że patrzymy na nich z zachwytem. U nas nie ma tradycji, żeby zasiadać co tydzień do stołu z rodziną i śpiewać... Kolejne zaskoczenie - z jaką powagą i dumą mówią o obowiązkowej służbie wojskowej: chcą żyć w pokoju, ale są dumni mogąc uczyć się obrony swojego kraju w razie potrzeby... Potem - już wszyscy wstają, podchodzą do tablicy, piszą na niej różne słowa w swoich językach, zadają pytania, robią wspólne zdjęcia, wymieniają się adresami.... Ja osobiście jestem pod wrażeniem naturalności i otwartości, z jaką ci młodzi ludzie mówią o swoim kraju i obyczajach, w taki sposób, jakiego nie da się sztucznie wyuczyć i zaprezentować; trzeba to czuć, przesiąkać tym od dziecka, żeby było prawdziwe...

         

Zachwycam się pismem, tak bardzo innym od naszego, stoję z boku i przyglądam się z uśmiechem swoim uczniom, którzy nagle rozmawiają po angielsku, robią zdjęcia, śmieją się i chyba zapomnieli, że jest sobota i właściwie mogliby odpoczywać sobie w domach...

         

A tymczasem czas płynie coraz szybciej, na prezentacje pracy w grupach już nie muszę nikogo prowadzić, bo wszyscy są już przemieszani, zintegrowani i zaprzyjaźnieni. Potem nauka tańca izraelskiego i polskiego, która spontanicznie przemienia się we wspólną zabawę na dziedzińcu szkolnym, a później w naukę piosenek... Wygląda to tak, jakby wszyscy znali się od dawna: tworzą się grupki, wszyscy wypytują się nawzajem o życie, zainteresowania, szkołę, jedzenie, religię, zwyczaje...

     

A na koniec następuje najlepsze. Oto wielką grupą przechodzimy pod obelisk na miejsce, gdzie stała kiedyś synagoga. Idziemy ulicami, które policja zamknęła specjalnie na nasz przemarsz, ale nie ma w tym udawanej powagi; po prostu idziemy zobaczyć tamto miejsce, wysłuchać paru słów historii, zamyślić się na chwilę nad przeszłością, ale przede wszystkim jesteśmy pełni nadziei, ciekawi świata i innych ludzi, i dlatego rozmawiamy przez cały czas, cieszymy się dniem pełnym słońca i życia... I tam, pod pomnikiem zobaczyłam uroczystość, jakiej nigdy nie widziałam do tej pory, uroczystość, która trafiła mi do serca tak bardzo przez swoją naturalność. Najpierw wszyscy usiedliśmy na ulicy i powstał niesamowity widok, bo rzadko chyba taka ilość ludzi siada razem nagle na bruku w samym środku miasta. Dzięki temu było wygodnie: można było z ciekawością wysłuchać historii, patrząc na innych, można było zmrużyć oczy w promieniach słońca i zadumać się nad tym, jak dobrze być żywym... Uroczystość zakończyło wspólne odśpiewanie "Imagine" Johna Lennona, z pięknym tekstem o braterstwie wszystkich ludzi, o świecie bez wojen, zazdrości, chciwości...naprawdę to przejmujące uczucie śpiewać z innymi "Być może powiesz, że jestem marzycielem/ lecz nie jestem sam..."

     

I jeszcze tylko wspólny posiłek, jeszcze ostatnie rozmowy, uściski, uśmiechy i zdjęcia; jeszcze pomachaliśmy odjeżdżającym...i zostaliśmy sami. Z ogromnym niedosytem. Jak przez jeden dzień dowiedzieć się wszystkiego? Mamy nadzieję na więcej....

Tekst: mgr Elżbieta Olak-Posacka

 

"Niepowtarzalne chwile"

  

Nigdy w życiu nie jesteśmy w stanie do czegoś przygotować na sto procent. Zawsze pozostaje jakiś mały odsetek czegoś, o czym nie wiemy. Niespodzianki, która może nas zaskoczyć.

Pamiętam jak dziś, gdy moja nauczycielka z angielskiego powiedziała nam o wizycie Izraela w naszej szkole. Popatrzyłam po klasie i już wiedziałam, że nie tylko ja jestem zaskoczona. W końcu goście z tak daleka nie zdarzają się codziennie. Gdy pani zaproponowała nam spotkanie z tamtejszą młodzieżą, byliśmy pełni niepewności. Nie wiedzieliśmy, z czym przyjdzie nam się mierzyć. Szeptaliśmy do siebie i namawialiśmy do udziału w tym przedsięwzięciu. Każdy chciał mieć ze sobą choćby koleżankę z klasy, która w razie czego będzie podporą i wsparciem. Pchani do przodu ciekawością, postanowiliśmy iść za ciosem. Byliśmy ciekawi tego, co nas czeka. Wiedzieliśmy, że to będzie dzień niespodzianek. Jednak nie spodziewaliśmy się, jak bardzo będziemy zaskoczeni, jak w ciągu jednego dnia będziemy w stanie nawiązać więzi z ludźmi, których widzimy pierwszy raz w życiu.

Wybiła godzina 10 rano. Widzę moich znajomych z klasy, którzy czekają na mnie w sali lekcyjnej. Omawiamy naszą przygotowaną prezentację ponownie. Oczekujemy przyjazdu gości. Wymieniamy się poglądami. Rozwiązujemy to, co jest przyczyną naszych obaw. Jednak nie na wszystkie pytania jesteśmy wstanie odpowiedzieć. Nie wiem, jak mamy postępować, gdy wszyscy się zjawią. „Właściwie, jak oni będą wyglądać?” To tylko jedno z wielu pytań, które da się słyszeć w przestrzeni.

Nagle, czuję jak na mój telefon przychodzi sms od kolegi, który zobowiązał się pomóc naszej pani w odbiorze gości. Uśmiecham się, gdy widzę słowa, które do mnie przysłał. „Wydają się naprawdę mili. Dziewczyny są bardzo ładne.” Gdy czytam jego słowa na głos, samopoczucie wszystkich wznosi się ku górze. Trochę się rozluźniamy, a ciekawość podnosi się na najwyższy poziom. Nagle słyszmy gwar i szum na korytarzu. Wstajemy z krzeseł, łapiemy głęboki wdech i wychodzimy z klasy. Wchodzimy do auli, która jest wypełniona po brzegi. Nasi goście siedzą na krzesłach, a nauczyciele krzątają się, sprawdzając ponownie, czy wszystko jest na swoim miejscu. Razem ze znajomymi w milczeniu zajmujemy jeden z rzędów. Każdy z nas obserwuje nowo przybyłych. Nie trzeba długo patrzeć, by zauważyć , że są do nas podobni. Takie same ubrania, uśmiech na twarzach. Wszyscy wyciągają telefony i robią sobie zdjęcia. Nie mogę powstrzymać kącików moich ust, które unoszą się do góry, gdy widzę jak ktoś z mojej szkoły zostaje zaproszony do zrobienia wspólnego zdjęcia, mimo że poznał się z daną osobą 2 minuty temu. Już wiem, że to będzie wspaniały dzień.

     

Każda z szkół, przedstawiała wprowadzającą prezentację. Na początku wszyscy są zdenerwowani. Jeszcze się nie znamy, bariery wciąż istnieją. Wszystko mija, gdy przy pierwszej pomyłce językowej, każdy klaszcze i uśmiecha się jeszcze szerzej. Potem cała aula klaszcze, gdy goście z Izraela śpiewa jedną z swoich narodowych piosenek. Otacza nas pozytywna aura, która udziela się każdemu. Dzisiaj każdy się śmieje. Bez wyjątku.

Zostajemy podzieleni na grupy. Łapię moją koleżankę w pośpiechu i obie pędzimy do klasy. Nerwowo rozmawiamy i wymieniamy się spostrzeżeniami. Wiemy, że zaraz staniemy twarzą w twarz z Izraelczykami. Obawiamy się bariery językowej oraz wszelkich różnic, które mogą nas podzielić. Wszystkie niepewności okazują się bezpodstawne po zamknięciu drzwi. Widzimy uśmiech na ich twarzach, akceptację. Nie wstydzimy się pomyłek, które popełniamy. Opowiadamy o tradycjach panujących w Polsce, wygłupiamy się wspólnie. „ Pierwsze koty za płoty”... Gdy nasi goście stają na środku klasy, by przedstawić nam zarys swojej kultury, słuchamy z zapartym tchem tego, o czym mówią. Najbardziej porusza nas, co ci młodzi ludzie, którzy są w naszym wieku, opowiadają na temat armii. Jak za rok staną w jej szeregach, by poświecić się dla ojczyzny. Jesteśmy w szoku, gdy to słyszymy. Jesteśmy w szoku, gdy widzimy z jak wielkim oddaniem opowiadają o swoim państwie. Jakim szacunkiem darzą religię i kulturę, w której są jak bracia i siostry. Imponuje nam ich postawa, sposób, w jaki dzielą się z nami tym, co dla nich jest codziennością. Gdy prezentują nam pieśń, którą odśpiewują co piątek wspólnie z rodziną przy stole, jesteśmy pełni podziwu. Czujemy tę radość oraz masę pozytywnych uczuć, którymi się z nami dzielą. Zostaje nam trochę czasu wolnego. Widzimy, jak uczniowie z Izraela stają przy tablicy pisząc różne słowa, niektóre zrozumiałe dla nas, w ich narodowym języku. Nieśmiało zbliżam się do tablicy. Wciąż jestem trochę skonsternowana. Jednak gdy widzę napis ‘Love from Izrael. We love you! x” na tablicy, to uczucie mija. Łapię za kredę i sama zaczynam pisać. Zwraca to uwagę naszych gości. Nie mają pojęcia, co to znaczy. Wszyscy patrzą na stawiane przeze mnie litery. „Co to znaczy?” Pytają, wymawiając po kolei każde ze słów. „Kochamy was” tłumaczę, otrzymując ciepły uśmiech w zamian. Dzisiaj jest on bezcenny.

     

SABABA! Czyli fajnie, cool! Krzycząc to wychodzimy z klasy, żeby przejść do kolejnej części zajęć. W telefonie mam zapisane imiona i nazwiska poznanych osób. Nagle czuję, że ktoś łapie mnie pod rękę. To Shahaf, jedna z dziewczyn, z którą rozmawiałam przed chwilą. W podskokach, ruszamy przed siebie, a ja czuję się jakbym znała tych ludzi od dawna. Nie od 30 minut.

Promienie słoneczne łaskoczą mnie po twarzy. To całkowicie nowe uczucie. Już dawno nie było tak ciepło jak dziś. Chyba Bóg dzisiaj nam sprzyja. Nawet jestem tego pewna. Przyszła kolej na tańce. Ustawiamy się w parach do poloneza oraz tańca belgijskiego. Potem przychodzi kolej na zaprezentowanie narodowego tańca naszych gości. Składa się on z bardzo skocznych ruchów, a sama muzyka radośnie nas nastraja. Klaszczemy w dłonie, uśmiechamy się do siebie. Rozmawiamy, jak starzy znajomi. Jedyne, co nas dziś ogranicza, to czas, który mija zbyt szybko. Nic poza tym.

      

Czas powoli dobiega końca. Zbieramy się do pójścia na miejsce pamięci. Pod pomnik, upamiętniający noc kryształową. Gdy przechodzimy, ulice zostają dla nas zamknięte. Rozmawiamy do czasu. W pewnym momencie siadamy przy miejscu pamięci. Pogrążeni w ciszy, skupieniu, by następnie odśpiewać piosenkę „Imagine” Johna Lennona. Wzruszająca chwila, w której człowiek czuje, jakby był częścią czegoś wiekszego. Teraz lepiej rozumiemy uczucia naszych nowo poznanych przyjaciółmi. Śpiewamy, i nie jest to zwyczajna muzyka. Jest to muzyka naszych serc.

  

Zbieramy się do pożegnania. Jesteśmy na parkingu, z którego odjeżdżają nasi goście. Zostajemy poczęstowani ciastkami z ich kraju, chipsami. Siadamy, przy dźwiękach gitary śpiewając i śmiejąc się. Z smutkiem jednak spoglądamy na zegarek. Czas płynie tak szybko. Nim się obejrzymy, mija bezpowrotnie, przepływając przez palce, czasem niezauważenie. Przytulamy się na pożegnanie. Mówimy do siebie ostatnie ciepłe słowa, robimy zdjęcia. Słyszymy zaproszenia do Izraela. Odpowiadamy bez zastanowienia, że chcielibyśmy ponownie się z nimi zobaczyć. Uśmiech na twarzach wywołują słowa o tęsknocie za nami, mimo, że znamy się zaledwie parę godzin. Jesteśmy przepełnieni nadzieją na ponowne spotkanie. Tak wiele dzisiaj się nauczyliśmy i zyskaliśmy.

Gdy autokary odjeżdżają, machamy wesoło do naszych znajomych. Ciągle się uśmiechamy, nie możemy uwierzyć w to co dzisiaj nas spotkało. Czuję się natchniona i pełna energii. Jestem rozentuzjazmowana. Widzę, jak wielki był dzisiaj dzień. Ile można nauczyć się przez parę godzin, jak wiele można zyskać. Zdaję sobie sprawę z tego, że wszyscy ludzie są tacy sami. Nie różnimy się od siebie niczym. Mamy te same uczucia, zainteresowania, pragnienia. Jedyne, co nas dzieli, to kilometry. Nic poza tym.

You may say I'm a dreamer,
but I'm not the only one.

Dziś nie marzę sama, bo wiem, że dzisiaj wszyscy marzymy o jednym. O ponownym spotkaniu.

Tekst: Kamila Bartoszek (kl. 2F)

 

Zdjęcia: Iwona Gebauer (kl. 3B), Kamil Niewiadomski (kl. 3A)


"Przystanek Łotwa" 2013

            W poniedziałek 23 września 2013 roku w naszym Liceum przywitaliśmy specjalnych gości. Byli to potomkowie Polaków mieszkających na Łotwie, uczący się w polskiej szkole w Dyneburgu.

   Ł1   Ł2

            Wszyscy szybko przełamaliśmy pierwsze lody. Ósemka uczniów już drugiego dnia czuła się u nas jak w domu… Pierwsze dwa dni upłynęły na zajęciach „integracyjnych” między naszymi grupami, m.in. uczniowie LO5 oraz szkoły w Duneburgu rysowali stereotypowe wyobrażenie Polaka i Łotysza. Nasi przyjaciele z Łotwy obejrzeli również wystawę plakatów przygotowaną przez klasę I D.

   Ł3   Ł4

   Ł5   Ł6

   Ł7   Ł8

            Trzeciego dnia pojechaliśmy wraz z naszymi gośćmi pociągiem do Wrocławia. Odwiedziliśmy słynny Uniwersytet Wrocławski, zwiedziliśmy rynek oraz szukaliśmy krasnali, które są jedną z wielu wizytówek Wrocławia. Myślę, że wycieczka dodała naszej wymianie niezłej energii.

   Ł11

            Po dobrej zabawie nadszedł czas na naukę. Z tego powodu wybraliśmy się na Uniwersytet Opolski , by posłuchać wykładu o Inflantach. Dlaczego akurat ten wykład? Historia Inflant łączy nasze narody. Po niezwykle ciekawym wykładzie zostaliśmy oprowadzeni po terenie otaczającym nasz uniwersytet. Uważam, że to urokliwe miejsce.

            Cóż, wszystko co dobre ma swój koniec. W piątek 27 września urządziliśmy pożegnanie naszych nowych przyjaciół. Poza poczęstunkiem i miłymi słowami podziękowań z obu stron zostaliśmy zaproszeni do zobaczenia prezentacji o Łotwie oraz krótkiego filmu promującego ten kraj. Zanim pożegnaliśmy Łotyszy, już wiedzieliśmy, że będziemy za nimi tęsknić.

            Myślę, że ich przyjazd do Polski zaowocuje wspaniałą współpracą obu szkół oraz że nigdy nie zapomnimy o rówieśnikach z Łotwy, którzy podbili nasze serca.

Tekst: Wiktoria Urban (kl. I D)

Zdjęcia: Aleksandra Zastępa (kl. I D)

Niezwykle gorące podziękowania!

Chciałabym niezwykle gorąco podziękować wszystkim uczniom, którzy tak serdecznie przyjęli w V LO izraelskich uczniów ze szkoły w Modiin. Przepraszam, że niemożliwe jest nie tylko wymienienie wszystkich, ale nawet tych najbardziej zaangażowanych. Mam nadzieję, że część z Was odnajdzie się przynajmniej na zdjęciach, dołączonych do artykułu: Niezwykłe spotkanie młodzieży.

  

Wasze zaangażowanie i okazywana gościom sympatia zaowocowały również otwartością ze strony młodych Izraelczyków. Przekazywane na gorąco, przez panią dyrektor, nauczycieli i rodziców wrażenia pełne są podziękowań i także wyrazów sympatii. Spodobała się nasza szkoła, spodobaliście się Wy i wasza sponatniczność i szkoda tylko, że po tym, kiedy nauczyliśmy się wzajemnie piosenek i tańców, musieliśmy się rozstać.

     

Czas pokaże, czy następne spotkania uczniów obu szkół będą możliwe...

 

W swoim imieniu pragnę podziękować Pani Dyrektor Danucie Katorosz, która udźwignęła cały ciężar przygotowań do tej niezwykłej wizyty - tuż przed rozpoczęciem oficjalnego spotkania wraz z uczniami "dopinała wszystko na ostatni guzik", a następnie znalazła w sobie siłę i energię, aby witać gości w progach szkoły i w auli, towarzyszyć opiekunom izraelskiej młodzieży, gdy trwała praca w grupach, wraz z uczniami z obu krajów zatańczyć poloneza i uczestniczyć w spotkaniu przy obelisku, upamiętniającym Noc Kryształową.

 

Dziękuję równie gorąco wszystkim niezwykle zaangażowanym nauczycielom, a zwłaszcza

mgr Beacie Ratajczak-Janyszek, która z uczniami swojej klasy II C zadbała o wystrój szkoły,

oraz mgr Annie Trojan - koordynatorce działań grupy anglistów i współpracujących z nią nauczycieli:

mgr Joannie Dobrzyńskiej-Róg (m.in. autorce prezentacji o mieście i szkole),

mgr Lenie Jabłkowskiej-Szczepańskiej (m.in. tłumaczącej wystąpienia podczas oficjalnej części spotkania),

mgrowi Tomaszowi Kaczanowskiemu,

mgr Elżbiecie Olak-Posackiej (która m.in. przyprowadziła izraelską grupę do szkoły i towarzyszyła jej aż do odjazdu),

mgrowi Sebastianowi Radujowi (który m.in. przedstawił naszą prezentację oraz służył jako pomoc lingwistyczna, kiedy tylko został o to poproszony),

mgr Annie Klimczyk i mgr Teresie Seremak za serdeczne zajęcie się dorosłymi uczestnikami izraelskiej delegacji i pomoc we wszelkich sytuacjach "wyższej konieczności",

mgr Katarzynie Błażewskiej,

mgr Elżbiecie Kamforowskiej (za zorganizowanie i poprowadzenie tańców na szkolnym dziedzińcu),

mgr Jolancie Soppie (i mgr Elżbiecie Dróżdż zaangażowanej w przeddzień w przygotowania do wizyty),

mgr Magdalenie Micule (za przygotowanie szkolnego sprzętu w auli i salach oraz reagowanie na sytuacje wymagające natychmiastowej reakcji).

 

Tekst: Marzena Kowalska

Zdjęcia: Iwona Gebauer (kl. 3B)

 

Logowanie